niedziela, 24 marca 2013

Zakupy jako trening wytrzymałości. :)

Należę do tej grupy kobiet, które nie przepadają za włóczeniem się po centrach handlowych. Na zakupy wybieram się sporadycznie, czyli: albo gdy bardzo czegoś potrzebuję ( bo nie mam tego w szafie), albo upatrzyłam sobie w internecie, lub na ulicy coś co śni mi się po nocach. Oczywiście nie było tak od zawsze, bo przecież w gimnazjum latanie po sklepach to jedna z najlepszych form rozrywki! Tylko,że wtedy to rodzice płacili za moje zachcianki. A teraz? Wiadomo. Zarobione samemu pieniądze ciężej wydać. :) Ach, nawet nie wiecie jak się cieszę, że dość wcześnie mnie olśniło i stwierdziłam, że inwestowanie w przeżycia np. fajne wyjazdy jest wartościowsze, niż obkupowanie się dobrami materialnymi. Co prawda wiele mi brakuje do minimalistki, bo lubię ładne i dobre jakościowo rzeczy i nie umiałabym się ograniczyć do 10 elementów garderoby...ale mam też pewność, że wolę umrzeć z głową pełną wspaniałych wspomnień, niż w kiecce za 100000$ i z szafą pełną ciuchów, butów itd.;)

Ale do sedna! Zaczęłam filozofować, a tak naprawdę chcę jedynie napisać, że po 2h spędzonych w CH kupiłam zwykły, czarny, gładki,sportowy t-shirt.  Obeszłam 30 sklepów i nic! Albo fatalny materiał, albo cena z kosmosu. Cóż za strata czasu! Już chciałam się poddać, ale ostatecznie trafiłam do 4F i mam normalną, bawełnianą koszulkę za 30zł! Woo hoo!!! Challange accepted!!! Mogę spać spokojnie :)


 Zdecydowanie wolę kupować kosmetyki, więc dla relaksu wskoczyłam po kilka potrzebnych rzeczy do drogerii i na pewno niedługo podzielę się z Wami odczuciami co do tych produktów.

***
A jutro układam sobie plan treningowy na najbliższy miesiąc. Jeśli nie kupię karnetu na fitness/siłownie to ograniczę się do pływania i ćwiczeń z tą płytką:



Czy któraś z Was ją wypróbowała? Co prawda kupiłam ją dawno temu z gazetą Shape ...ale może ktoś pamięta i ma wyrobioną opinie na jej temat?!  

7 komentarzy:

  1. Czarny T-shirt jest świetny - przydatny i wygodny :)
    A co do kosmetyków.. Mam ten sam gruszkowy peeling myjący i powiem, że mi spasował :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja spędziłam ostatnio z siostrą 6 (!) godzin na zakupach i nie kupiłam nic. A ten truskawkowy peeling uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam swoją skakankę i jestem jej wierna :) Ale czekam na cieplejsze temperatury co by pobiegać w terenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam tę płytkę;) jest fajna;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmmm te peelingi są boskie i cudownie pachną <3

    Bardzo mis ie podoba Twój blog, a szczególnie te motywacje w notce wcześniej ^^ super sprawa :D

    pozwolę cobie podrzucic swój adres:)
    fitnessissexy.blogspot.com
    Pozdrawiam, Nicole ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Płytki nie znam ale zerknij na p90x. Ten trening mógłby Cię zaciekawić :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją w domu, ale nie przypominam sobie, żebym z nią ćwiczyła.

    OdpowiedzUsuń