piątek, 10 maja 2013

Powrót do rzeczywistości - relacja z majówki cz.1

Wróciłam! Zadowolona, zrelaksowana i zakochana...we włoskiej życzliwości. Zaczynając od początku: przyznam bez bicia, że wyjazd upłynął pod znakiem leniuchowania, imprezowania, wina i niekoniecznie zdrowego jedzenia. Nie skłamię jeśli powiem, że tak właśnie wyglądają obozy studenckie. Ale jakże dobrze czasem oderwać się od rzeczywistości!!! Powtarzam - wszystko dla ludzi!



Niestety pogoda nie była wymarzona. Tak naprawdę był tylko jeden dzień kiedy bezkarnie mogłyśmy się wylegiwać na plaży i złapać trochę słońca. Często chodziłyśmy w ciepłych bluzach, swetrach...a nawet czapkach ( hipsterka!)

   Jechałam do Włoch "na biedaka". Zrobiłyśmy z koleżankami zakupy w Polsce tak, żeby starczyło nam jedzenia na cały wyjazd i żebyśmy nie musiały wydawać fortuny na miejscu. Przyznam, że nie obyło się bez kilku dań "instant", ale jadłyśmy też sporo "normalnych",obiadowych posiłków na bazie kaszy, ryżu itp., więc myślę, że mój żołądek nie ucierpiał zbyt mocno. Jeżeli chodzi o ceny to pewnie większość z Was orientuje się, że Włochy są koszmarnie drogie. I właśnie przez to będę mogła tam zaszaleć z jedzeniem dopiero za kilka lat, gdy zacznę nieźle zarabiać, a nie teraz na etapie "życia biednej studentki" :)


Z reguły nasz dzień wyglądał tak, że przesiadywałyśmy na tarasie, leżakowałyśmy na plaży, trochę spacerowałyśmy, grałyśmy w siatkówkę plażową, imprezowałyśmy itp. Jednak głupio by było jechać ok. 20 h autokarem i nic nie zwiedzić. Wybrałyśmy się więc do Wenecji, która jest oddalona ok. 1,5h jazdy samochodem od Bibione.


Aby dostać się na centralną wyspę trzeba z lądu stałego przepłynąć statkiem/ motorówką ok. 20 min.


Krótki i przyjemny dla oka rejs. Jest okazja do poobserwowania brzegów wysepek leżących na lagunie i przeróżnych środków transportu wodnego - który jest charakterystyczny dla okolicy. Oprócz tego z pewnym starszym, skośnookim panem wpadliśmy sobie w oko. Tak się do siebie uśmiechaliśmy, że aż postanowiliśmy się wzajemnie sfotografować. :) Ww. 20 min pośród wycieczkowych łódek jest namiastką tego co mogłyśmy zobaczyć chwilę później - miasta przepełnionego turystami.

Plac św. Marka. Po prawej pałac Dożów, czyli gotycka siedziba władców i rządu Wenecji.

Piazzetta di San Marco. Po lewej kolumna z posągiem św. Teodora
Na dzień dzisiejszy główną wyspę Wenecji zamieszkuje jedynie ok 58 tys. ludzi, natomiast codziennie przewija się przez nią ok 60 tys. turystów.

Mieliśmy świetną pilotkę, która oprowadzała nas po mieście. Młoda dziewczyna, rodowita Wenecjanka, która jako jedyna ukończyła filologię polską na uniwersytecie weneckim. Mówiła bardzo płynnie w naszym języku, wplatała wiele ciekawostek i anegdot, więc zwiedzanie było naprawdę interesujące. 

Bazylika św. Marka




Później chodziliśmy już po mniejszych uliczkach. Wenecja jest tak mała, że bez problemu można ją zwiedzić w jeden dzień.




cdn.

10 komentarzy:

  1. Ooo, cudownie!!! Dużo kosztował Was ten wyjazd? Gdzie mieszkałyście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamknęłam się w 1000zł ze wszystkim: dojazd,wycieczka do Wenecji,zwiedzania Wiednia,6 nocy w apartamencie 150m od morza. był to obóz studencki, dużo jedzenia i picia zabrałyśmy z Polski, dlatego tak niskie koszty.

      Usuń
  2. też miałam okazję być kiedyś na obozie we Włoszech, szkoda,ze pogoda Wam lepsza nie trafiła, ale chociaz odpoczełas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. We Włoszech spędziłam zeszłoroczną majówkę, uwielbiam Wenecję, bardzo miło wspominam pobyt tam :) Widzę, że w tym roku pogoda w całej Europie w tym czasie była mało letnia, ja też praktycznie całą majówkę przechodziłam w płaszczu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa relacja z podróży.

    OdpowiedzUsuń
  5. zazdroszcze Ci tego wyjazdu...;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Włochy..nigdy nie byłam, a znajdują się one na liście państw, które chciałabym KIEDYŚ odwiedzić... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż zawsze wolałam Chorwację od włoskiej strony, to i tak zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Wenecję :)

    Zapraszam
    zdrowiezwyboru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń