poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Mój pierwszy triathlon pokonany! - fotorelacja

  Męczę Was informacją o tym triathlonie już od jakiegoś czasu, ale w końcu mogę napisać: CEL ZREALIZOWANY! Wczoraj odbył się IV Triathlon Siedlecki - pierwsze zawody tego typu w których startowałam. Wrażenia?! Rewelcyjne!



Zaczynając od początku. Na zawody pojechałam z moimi rodzicami, którzy brali udział jako kibice. W Siedlcach byliśmy o godz. 11. Wtedy już można było zgłaszać się do biura zawodów, odbierać chipa, być oznaczonym i wprowadzać rower do strefy zmian. W pakiecie prócz numerów do przymocowania na koszulkę i rower, oraz zniżki na obiad, każdy zawodnik dostał na początku izotonika, a w trakcie i po zawodach wodę i owoce.

 Ok. 13 pojawiła się Madzia z Rafałem ( ekipa z Kuźni Triathlonu, o której już wspominałam) , którzy pożyczyli i przywieźli mi rower oraz masę cennych wskazówek, motywacji i wsparcia. W końcu dojechała też Asia - koleżanka z uczelni, dla której to również był pierwszy raz. Wszyscy w komplecie, więc spokojnie mogłam odliczać minuty do startu.

  Ok. 14 wystartowały dzieci i młodzież na krótkim dystansie tzn. 100m. pływania/ 3km. roweru / 1 km. biegu. Z tego co zarejestrowałam  brało w nim udział ok. 20 osób. Najmłodsza zawodniczka miała 9 lat i dzielnie poradziła sobie z wyzwaniem. :)

z Mamuśką i Magdą - ostatnie uwagi ;)

Z Asią - SIŁA!
  Reszta rozpoczęła rywalizację punktualnie o 15. Do pokonania był dystans: 400m. pływania / 10km. na rowerze/ 3km. biegu. Myślałam, że w pierwszej części będzie naprawdę dobrze, ale nie zabrakło "wodnych zapasów"  ( tzn. drobnych przepychanek) między zawodnikami. Przez to ciężko mi było złapać odpowiedni rytm i momentami nie mogłam uniknąć  zmiany stylu z kraula na żabkę. Wyszłam z wody na 52 miejscu, jako 6 kobieta. Następnym razem zdecydowanie więcej czasówek na basenie!



 W strefie zmian ( miałam do założenia spodenki, koszulkę, kask i buty) wyprzedziły mnie 4 osoby, a na rowerze - UWAGA - aż 90! Nie jest to oczywiście powód do dumy, ale  przyznaję, że na trasie walczyłam o przetrwanie. Droga prowadziła przez las gdzie było bardzo dużo piachu, korzeni, kilka podjazdów i ostrych zakrętów. Parę razy trzeba było zejść z roweru i podbiec.Wnioski: zdecydowanie za mało jeździłam przez zawodami, tym bardziej w tego typu okolicach. Miejskie drogi, parki, asfalt to kompletnie co innego i nie da się odpowiednio przygotować do ww. wojaży. Nawet nie wiecie jaką ulgę poczułam dojeżdżając do strefy zmian bez uszczerbku na zdrowiu. Szacun dla ludzi, którzy układali trasę, bo była bardzo ciekawa, trudna i można było się sprawdzić!


Rafał, Magda, ja
 Podczas odstawiania roweru i wybiegania na końcową część wyprzedziłam 3 osoby, a na samej trasie 2. Nogi miałam z waty, ale moim założeniem było biec nieważne jakim tempem, ale bez zatrzymania. I udało się!



  Na mecie czekali na mnie dumni rodzice, Asia ( która też startowała pierwszy raz i dała czadu!) oraz Madzia i Rafał. Z takimi ludźmi to za kilka lat ukończę triathlonowy dystans olimpijski i przebiegnę maraton! Dzięki!

  Jeśli ktoś miał ochotę mógł po dobiegnięciu na metę skorzystać z masażu, coś zjeść i poczekać na dekorację.




  Podsumowując:  Nieważne, które miejsce się zajmie. Za mną nie było już wiele osób. Liczyło się pokonanie własnych słabości! Pierwsze koty za płoty - za rok będzie dużo lepiej! To niesamowite przeżycie, masa endorfin, cudowne uczucie po wbiegnięciu na metę. Polecam każdemu podjęcie takiego wyzwania!

Do tego świetna organizacja - wszystko przebiegało na czas i w świetnej atmosferze. Wolontariusze zrobili kawał dobrej roboty. Za rok jak nic mi nie stanie na przeszkodzie to na pewno wystartuję w V edycji, a jak się uda to i w innych zawodach. Nie przestaję trenować. Nic nie daje takiej satysfakcji jak stawanie się coraz lepszą wersją siebie z dnia na dzień. :)

  I oczywiście: gratulacje dla zwycięzców i innych startujących zawodników, oraz podziękowania dla organizatorów!

17 komentarzy:

  1. Oj, z chęcią bym się też wybrała na triathlon, gdyby nie pływanie;d Jeśli wiem, że jak stanę w wodzie i nie będę czuła pod stopi gruntu to strasznie panikuję, więc na pływaniu bym odpadła od razu. Ale bieg i rower czemu nie :)
    Gratuluję ci! I życzę coraz więcej sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie wiedziałam o tym przyszłabym zobaczyć mam niedaleko :P Ale wiesz co podziwiam Cię, że wystartowałaś. Masz rację liczy się fakt startu!

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW! Gratulacje! I pełen szacun :) podziwiam za sam fakt podjęcia tego wyzwania i realizacji celu :) super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! świetna robota! :) Sama z chęcią wzięłabym udział w czymś takim ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite... Chylę czoła, naprawdę. To NIEBYWAŁE osiągnięcie! I co teraz? Jakie plany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trening, trening, trening - żeby następnym razem było lepiej! :) Polubiłam bieganie i kocham to zmęczenie, z tego się najbardziej cieszę! Wystartuj! To jest w zasięgu większości z nas już teraz!

      Usuń
  6. super ;) dałaś z siebie wszystko i to jest najważniejsze. ja od września też ruszam przygotowania pełną parą do triathlonu. Tego poznańskiego :) tylko tam jest 1.9 km w wodzie, 90 na rowerze i 21 biegu. :) trzymam kciuki za dalsze Twoje starty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Wiem jak się czujesz, ja swój ukończyłem dwa tygodnie temu :)
    GRATULUJĘ!!!!!!!

    http://pokonac.blogspot.com/2013/08/marzenie-spenione-triathlon-poznan.html

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem!! :D Szacunek! Musiałaś wiele wysiłku włożyć, treningów i pracy aby dotrwać do końca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje gratulacje, wielki szacun za pokonanie dystansu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Gratuluję ukończenia triathlonu i podziwiam :) Ja bym chyba się nie odważyła podjąć takiego wyzwania:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, mam prośbę. Dodałabyś bannerek z linkiem do spisu blogów fitblogerzy.blogspot.com, w którym jest Twój blog? W dowolnym miejscu na stronie. Z góry dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem!! :D Szacunek! Musiałaś wiele wysiłku włożyć, treningów i pracy aby dotrwać do końca.

    OdpowiedzUsuń