poniedziałek, 20 października 2014

Val di Non - czyli miejsce, gdzie obecnie mieszkam.

  Rok temu mieszkałam w Portugalii, teraz we Włoszech. Pod koniec października 2013 podziwiałam widoki w Dolinie Douro ( wpis możecie obejrzeć TU) , teraz nie muszę się nigdzie ruszać, żeby patrzeć na Doline Non (bardziej znanej ze słyszenia jako: Val di Non).

  Obszar ten położony jest w północno-zachodniej części Trentino, wzdłuż rzeki Noce.

        Znakiem rozpoznawczym rejonu jest masa sadów z pysznymi jabłkami, oraz piękne tereny do turystyki wędrownej i jazdy na rowerze. Oprócz gór i rzeki, w okolicy znajdują się jeziora, dlatego jest to świetne miejsce do treningów dla triathlonistów. Sama codziennie mam okazje widzieć z okna i mijać wielu kolarzy i biegaczy.


   Val di Non skupia sporo małych, spokojnych wiosek po ok. 1000-3000 mieszkańców.  Prawie każdy się zna, albo chociaż kojarzy i bardzo rzadko zdarza się, żeby przechodzień cię nie przywitał. Nawet maluchy, które dopiero nauczyły się pierwszych słów, krzyczą z wózka "Ciao". 
   Oprócz paru sklepów, oraz barów gdzie Włosi piją najczęściej kawę lub wino, w prawie każdej wsi znajduje się dobrze zagospodarowane boisko do piłki nożnej. Sport ten nie jest tutaj, aż tak popularny jak w południowej części kraju, ale nadal czuć, że jest mocno zakorzeniony w lokalnej tradycji i ważny dla społeczności. Z innych ciekawostek ? W każdej "osadzie" jest kościół, a dzwony biją co pół, lub co godzinę. Pierwszej nocy, obudziłam się przez ten hałas tak zdezorientowana i przestraszona, że uderzyłam głową o ścianę z taką mocą, że myślałam, że będę miała wstrząs mózgu...na szczęście nie było, aż tak źle, a teraz już wiem o co chodzi. Fakt, że nieco to irytujące, ale można się przyzwyczaić. :)
   
   W przeciwieństwie do ww. zjawiska, do tych widoków nie będzie łatwo przywyknąć. Mieszkam tu niecałe 3 tygodnie, ale wydaje mi się, że do końca mojego pobytu (tj. końca lutego) będę pod ich wrażeniem.


   Jeśli chcecie spędzić urlop w spokojnym miejscu, pełnym pięknych widoków, świeżego powietrza i tras idealnych do uprawiania sportu to Val di Non się do tego idealnie nadaje. Ja nie tęsknię za gwarem wielkiego miasta i chyba długo tak zostanie...

4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia:)Jak ja ci zazdroszczę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak cudnie ;-) chyba by mi się te widoki nigdy nie znudziły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Włochy to mój przyszłoroczny cel wakacyjny

    OdpowiedzUsuń