sobota, 27 grudnia 2014

Bologna - miasto idealne na weekendowy wypad!

 Kto obserwuje moją stronę na facebooku wie, że przez ostatni tydzień trochę jeździłam po Włoszech. Moim pierwszym przystankiem była Bolonia, miasto dzięki któremu w 100% przekonałam się do tego cudnego kraju! Oczywiście północ (  Dolomity, Trentino i okolice ) ma swoje uroki, ale dzięki tej podróży wiem, że nie jest żadną ściemą pogląd, iż im bardziej na południe tym bardziej klimatycznie, magicznie i po prostu italiano. Jeśli macie ochotę trochę poczytać i pooglądać zdjęcia z tego jedynego w swoim rodzaju miasta to zostańcie!


  Znany amerykański szef kuchni  Mario Batali powiedział, że: "Bologna is the best city in Italy for food and has the least number of tourists. With its medieval beauty, it has it all." i to najprawdziwsza z prawd. Nie jest to miejsce mega turystyczne, gdzie ciężko poruszać się po ulicy, a żeby zwiedzić muzeum lub wejść do kościoła trzeba stać w długiej kolejce. W porównaniu do innych, dużych włoskich miast nie wydasz tu fortuny gdy masz ochotę zjeść pyszną pizzę, pastę lub lody, a możesz je znaleźć na każdym kroku! Bolonia to miasto studenckie, znane z jednej z najstarszych w Europie szkół wyższych - Uniwersytetu Bolońskiego. Bez problemu dogadasz się tu po angielsku i znajdziesz fajną miejscówkę na spotkanie ze znajomymi lub na imprezę. Oczywiście stolica regionu Emilia-Romania ma również bardzo ciekawą i burzliwą historię, ale osoby które chciałyby o niej więcej poczytać zapraszam tutaj.

  Do Bolonii przyjechałam późnym, czwartkowym wieczorem i noc spędziłam na couchsurfingu u przesympatycznych Włochów. W trakcie kolacji poopowiadali mi o mieście, powiedzieli co trzeba koniecznie zobaczyć, a rano Inti zaprowadził mnie na główny plac miasta - Piazza Maggiore, a sam poszedł do pracy. Ja pierwsze co zrobiłam to udałam się do informacji turystycznej po mapę.  Główny tytuł na ulotce głosił "Three hours in the heart of our city". Wyjeżdżałam kolejnego dnia po południu, więc postanowiłam podążać proponowaną trasą, a nie ( co bardzo lubię) rozpoczynać od bezcelowego szwędania się po nieznajomym mieście.

  Spacer rozpoczęłam od wspomnianego Piazza Maggiore na którym znajduje się Bazylika San Petronio, która jest drugim co do wielkości kościołem we Włoszech i najstarszą budowlą gotycką w Europie. 


  Po prawej stronie od kościoła stoi dawny ratusz miasta Palazzo d'Accursio ( inaczej Palazzo Comuale), a jego fasadę ozdabia posąg Papieża Grzegorza XIII.

  Oprócz tego można tu zobaczyć Fontannę Neptuna, pod którą siedzi masa studentów i która jest głównym miejscem spotkań młodzieży wieczorami.


  Obok pomnika znajduje się Sala Borsa, w której kiedyś znajdowała się giełda papierów wartościowych, a obecnie mieści się biblioteka miejska. Wnętrze robi wrażenie i warto do niego zajrzeć. Można tam odpocząć, wypić kawę, poczytać książki i pisma (nie tylko te włoskie) oraz bezpłatnie skorzystać z internetu i naładować telefon. Na bank gdybym mieszkała w Bolonii to byłabym często bywalczynią tego miejsca.


Dalej, idąc trasą wyznaczoną przez mapkę skierowałam się w stronę Bazyliki San Domenico. Szłam wzdłuż budynku Pallaza dell' Archiginnasio...
 ...przez Piazza Galvanii i Piazza Cavour i innymi małymi uliczkami...


...i oto Basilica di San Domenico. Następnym razem na pewno zajrzę do środka. Z reguły kościoły dominikańskie są mroczne, ten jest wyjątkiem. Znajdują się tu m.in. rzeźby Michała Anioła oraz dzieła Niccola da Bari.


Ruszyłam w stronę słynnych dwóch wież. Wszędzie arkady...wszędzie! I rowery też.



Mały placyk, a na nim:


...trochę większe Due Torii ( The Two Towers): wyższa Asinelli i niższa Garisenda. W Średniowieczu w Bolonii było blisko 200 wież i były one głównym symbolem miasta. Rodziny prześcigały się w budowaniu coraz wyższych.

  
Warto zainwestować 3 euro i wejść na szczyt Asinelli, bo po pierwsze dobry trening - 498 stopni...

 ...po drugie...


...no i w końcu po trzecie:


Widok na Piazza Maggiore z góry: 


  Po zejściu z wieży, z lekką zadyszką ruszyłam Via Rizzoli, żeby zabrać rzeczy z domu wspomnianego couchsurfera. Później poszłam zameldować się w hostelu w samym centrum miasta.


  Odłożyłam bagaż w Il Nosadillo ( polecam Wam ten hostel: czysto, miła atmosfera, fajne właścicielki i śniadanie wliczone w cenę), chwilę odpoczęłam i poszłam się przejść po innej części miasta.


Kiedyś miasto było otoczone przez mury, teraz zostało po nich jedynie dwanaście bram miejskich. Jedną z nich są Porta Saragozza.


  Ruszyłam w stronę ulicy Via  del Pratello znanej z życia nocnego. Znajduje się na niej wiele barów, pizzerii i trattorii. W lutym wracam do Bolonii z mamą i muszę zjeść w jednej z pobliskich restauracji makaron, który był strasznie zachwalany przez właścicielkę hostelu, Co więcej, jeśli ma się ochotę na wino lub piwo, można do pobliskich barów wchodzić z jedzeniem zakupionym w innym miejscu.
 
                                                                          
Kaki rosnące w środku miast...



 Byłam zmęczona pod całym dniu chodzenia, więc postanowiłam wracać do hostelu.


  Wieczór spędziłam na rozmowach z Norweżką i Chińczykiem z którymi dzieliłam pokój. Poznawanie ludzi podczas podróży to jedna z najfajniejszych rzeczy na świecie! 

  Kolejnego dnia zjadłam śniadanie ze wspomnianymi obcokrajowcami...( To jedyne zdjęcie z Bolonii na którym się znajduje, a to z kolei jest jedną z najgorszych rzeczy związanych z podróżowaniem w pojedynkę!)
   

...i postanowiłam przejść się po dzielnicy uniwersyteckiej, wzdłuż Via Zambonii i okolicach.



  Mała Wenecja w Bolonii. Kiedyś było więcej takich miejsc, ale wraz z upływającym czasem zaczęto zabudowywać kanały.



 Wracając do hostelu moją uwagę przyciągnął zespół grający pod Fontanną Neptuna. Dawno nie słyszałam tak dobrej "muzyki na żywo" na ulicy. Grupa zrobiła na mnie takie wrażenie, że ostatecznie moją pamiątką z Bolonii została właśnie płyta Rumba de Bodas. Wróżę im niezłą karierę - i to nie tylko we Włoszech.


Jeszcze przed wyjazdem, razem z poznaną Norweżką wybrałyśmy się na pizzę i kawę do La Mela na
Via Dè Fusari 5. Polecam!

 A później nadszedł czas, żeby ruszyć do...Florencji!!!


4 komentarze:

  1. W takim miejscu można przynajmniej odpocząć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bolonia to rzadko wybierany kierunek turystyczny, nigdy nie myślałam o tym mieście jako warte zwiedzania

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miasto, pojechałabym tam :)

    OdpowiedzUsuń