niedziela, 11 stycznia 2015

Florencja - miasto, które inspiruje!

  W przeciwieństwie do wcześniej przeze mnie odwiedzonej Bolonii, Florencja to miasto bardzo, baaardzo turystyczne. Na KAŻDYM kroku jesteś zaczepiany przez "handlarza", który chce ci sprzedać selfie stick, na KAŻDYM placu spotkasz ogromne, zorganizowane grupy turystów z przewodnikami z parasolką, a do tego zapłacisz dużo pieniędzy za wejście do KAŻDEGO obiektu, który chcesz zwiedzić. Czy warto tam jechać? NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE!
  Florencja to takie miasto, w którym ciężko robić zdjęcia. Jest po prostu tak ciekawe, piękne i magiczne, że szkoda na to czasu (szczególnie jeżeli ma się na jej zwiedzenie jedynie 2 dni). Chcesz pochłaniać i zapamiętywać widoki, napawać się atmosferą tego miejsca, a nie non stop zdejmować dekielek i bawić się ustawieniami w aparacie. A wiecie co jest w tym najgorsze i na czym polega paradoks? Na tym, że każda najmniejsza uliczka warta jest uwiecznienia. Ten fakt i to, że uważam, że zdjęcia to lepsza pamiątka niż wszystkie magnesy, długopisy i kubki razem wzięte, ostatecznie przekonało mnie do zabierania aparatu na miasto. Dziś dziękuję sobie za zmuszenie się do tej ( przecież całkiem przyjemnej) czynności, bo na szczęście udało mi się ponownie wrócić z  paroma fotkami, które na pewno kiedyś zostaną wywołane, oprawione w ramkę i zawisną na ścianie w moim własnym mieszkaniu lub domu... ;)
  Nie będę dużo pisać, ale muszę się z Wami podzielić moją subiektywną opinią:  Florencja nawet dla ludzi kompletnie nieinteresujących się sztuką (mowa tu m.in. o mnie) działa pobudzająco, ożywia nieistniejącą uśpioną wrażliwość artystyczną. Serio! Na widok  Katedry Santa Maria del Fiore szczęka mi opadła, a na Piazza della Signoria mogłabym siedzieć godzinami, tak ogromne wrażenie robi kilka rzeźb w Loggi dei Lanzi i kopia Dawida - rzeźby Michała Anioła. Obiecałam sobie, że jak tam wrócę to jeden dzień sobie zarezerwuję na Galerię Uffizi. Tak - ja - istota, zazwyczaj kompletnie niewzruszona artyzmem rzeźby i malarstwa!
  A oprócz tego wrócę po to, żeby robić zdjęcia psów. Tak. Psów. Tylu zwierząt tego gatunku nie widziałam w żadnym mieście, które miałam okazję odwiedzić. To samo tyczy się ciuszków dla tych psów. Tak więc będę robić zdjęcia stylowo ubranych psów w centrum Florencji - postanowione.  
  Koniec zbędnej gadaniny. Mimo, że przeszłam dziesiątki kilometrów to dwa dni to za mało, żeby napisać coś ciekawego i zaskakującego o tym miejscu. Tam trzeba spędzić więcej czasu. Kto ma ochotę, niech ogląda!
  

Katedra Santa Maria del Fiore


      
 Element Baptysterium San Giovanni ( znajdującego się naprzeciwko Katedry)  - słynne "Bramy Raju" Lorenza Ghibertiego, przedstawiające mi.n 10 scen Starego Testamentu:

 

Bazylika San Lorenzo - najstarszy kościół we Florencji. ( 393r.)


 Zaraz obok kościoła znajduje się Via dell'Ariento. Idąc tą ulicą mijamy halę, na której znajduje się największy w Europie targ z artykułami spożywczymi Ja podczas pobytu we Florencji nie jadłam w restauracjach, tylko kupowałam jedzenie właśnie tam. Czasem żałuję, że wstydzę się robić zdjęcia w takich miejscach, bo niektóre produkty prezentują się naprawdę bajecznie. Jeżeli nie macie pomysłu na pamiątkę to możecie tam kupić m.in. migdałowe ciasteczka Cantuccini -  tradycyjny wyrób tego regionu.



Kościół Santa Maria Novella


Dalej wchodzisz na ulicę Via Turnabuoni, gdzie robisz zakupy zakupy za 100 mln $ u Prady, Burberry, Pucciniego, a kawałek dalej, zadowolona/y z siebie możesz popodziwiać jedyne w swoim rodzaju widoki na Ponte Vecchio. Most ten przetrwał powodzie i inne zamieszki,a podobno nawet Hitler, podczas II Wojny Światowej, kazał oszczędzić wspomnianą budowlę przed zburzeniem...


Czy wspominałam już o pieskach ?!

Przed Ponte Vecchio:


Na moście:


I za mostem:


I moja ulubiona część. Mało zdjęć, bo było taaak pięknie!

  Dziedziniec Galerii Uffizi - inaczej Piazza degli Uffizi. 

PS. Zazdroszczę tej dziewczynie, że nie krępuje się robić selfie w miejscu publicznym. Ja się wstydzę tego tak samo jak fotografowania straganów na targu z jedzeniem i talerza z obiadem w restauracji. Dlatego też z tego typu wycieczek wracam bez żadnego zdjęcia własnej osoby, za to z milionem fotek takich dziewczyn, a oprócz tego sprzedawców, dziadziów i babci, niemowlaków, piesków i kotków...
 


Piazza della Signoria i rzeźba Bandinellego - grupa Herkules i Kakus:



  Loggia dei Lanzi i Porwanie Sabinek - Giambologna:


Zmęczona postanowiłam wracać do hostelu.  Po drodze zauważyłam, że w każdej małej uliczce stoi masa skuterów, a samochody są zaparkowane w taki oto sposób:

  Już myślałam, że to taki powszechni przyjęty włoski zwyczaj, ale okazało się, że właśnie odbywał się mecz na stadionie, tuż obok hostelu w którym mieszkałam. Policjanci we Włoszech są naprawdę bardzo wyrozumiali. 




    Następnego dnia wieczorem miałam ruszać dalej do Rzymu. Postanowiłam, że przed wyjazdem zrobię sobie spacer po drugiej stronie rzeki Arno i wejdę na wzgórze, żeby ująć panoramę miasta.








Po kilku godzinach spacerowania nadszedł czas, żeby ruszać dalej na południe...


4 komentarze:

  1. W ogóle Italia to przepiękny kraj :) Uwielbiam tam jeździć! <3 A Florencja... Marzenie. Szczególnie spotęgowane oglądaniem serialu "Demony Da Vinci", widziałaś? Stara, dobra Florencja i Medyceusze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie. To jedno z tych miast, z tych miejsc, które trzeba w życiu zobaczyć. Stare klimatyczne budynki, uliczki. Miło się przeglądało Twoje fotki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :)
    Zapraszam serdecznie TU
    http://fitella.blogspot.com/
    Dieta fit, przepisy, ćwiczenia, naturalne kosmetyki ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcesz się ogarnąć do 30 :) ja do wakacji :) Od wczoraj zdrowsze odżywianie, dużo wody. Od poniedziałku idą ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń