czwartek, 1 października 2015

Czy wyjeżdżać na praktyki ( nauczycielskie) za granicę ?!

   Dziś mija dokładnie rok od kiedy wyjechałam na staż do Włoch, do małej wioski Denno w Dolomitach. Zdążyłam wrócić ponad pół roku temu i z perspektywy czasu uważam, że ten wyjazd naprawdę dał mi bardzo dużo -  zarówno pod kątem rozwoju w życiu zawodowym, jak i prywatnym.
    Do dziś pamiętam jak dyrektorka szkoły w której miałam praktyki ( a z którą korespondowałam po angielsku), odebrała mnie z dworca z kartką "Welcome, Ewelina" ,  po czym wyjęła tablet i pierwsze zdanie jakie napisała w google translator brzmiało: "Miło Cię widzieć, nie mówię po angielsku."  Jak później się okazało - nie tylko ona. Prawie żaden nauczyciel, i żaden z sąsiadów nie mówił w tym języku (a ewentualnie po niemiecku, który w moim wykonaniu jest tragiczny mimo długoletniej nauki). A ja? Jedyne co umiałam powiedzieć po włosku to buongiorno.



   W związku z tym, zmotywowana do nauki, w zasadzie już po tygodniu prowadziłam zajęcia po włosku z najmłodszymi dzieciakami  - oczywiście trzymając przy sobie rozmówki włoskie, telefon ze słownikiem i wspinając się na wyżyny kreatywności i body language...Z zajęć na zajęcia było dużo łatwiej. Teraz tak sobie czasem myślę, że one chyba od początku lepiej mnie rozumiały, niż niektóre polskie przedszkolaki i uczniowie obecnie... ;)



  Podczas miesięcy spędzonych we Włoszech najpierw zwiedziłam sama Trydent, Bolonię, Florencję - tutaj możecie o tym przeczytać. 

Trydent
Bologna - widok z wieży
Florencja - Katedra Santa Maria del Fiore
Florencja

    Święta Bożego Narodzenia spędziłam u cioci we Frascati, a przy okazji pospacerowałyśmy po Castel Gandolfo i po raz pierwszy odwiedziłam Rzym ( Zakochałam się tak samo jak w Porto! ), żeby wrócić tam 2 miesiące później z moją mamą. 

Frascati

Frascati

Castel Gandolfo
Castel Gandolfo






Rzym w lutym


Frascati 


Po powrocie ze Świąt Bożego Narodzenia, na stole znalazłam kartę z życzeniami od dzieci, które uczyłam.

    Weronę i okolice zobaczyłam razem z Anią i Dorotą, które przyleciały mnie odwiedzić na  Sylwestra. Spotkałyśmy się  z Giulią i Michelą - Włoszkami, które poznałyśmy na Erasmusie w Portugalii.  Fabio - couchsurfer u którego spałyśmy, zabrał nas na wycieczkę po wschodnim wybrzeżu jeziora Garda ( piękne!) i  na obiad ze swoimi przyjaciółmi w Małe Dolomity. Zabijcie mnie, ale nie pamiętam nazwy restauracji. Strasznie żałuję, bo ich gnocchi to jedna z najlepszych rzeczy jakie jadłam w życiu...



Peschiera

    Poznałam naprawdę masę super ludzi, próbowałam najlepszego jedzenia i kawy w życiu i dużo się nauczyłam. Pracowałam z nauczycielem z wieloletnim stażem zawodowym i ogromnym doświadczeniem, a obserwacje i informacje przekazane przez niego przydają  mi się obecnie w pracy zawodowej. Do dziś jestem w szoku, że odważyłam się wyjechać do Włoch sama i bez znajomości języka, a w dodatku sobie poradziłam. Wiele razy nocowałam na couchsurfingu, podróżowałam blablacarem, wyszukiwałam tanich połączeń i noclegów i o dziwo wszystko się udawało i nigdzie się nie zgubiłam! No dobra... może raz we Florencji, jak pojechałam na drugi koniec miasta, bo jakimś cudem pomyliłam adresy hosteli. ;)
Czekam na mamę w Bolonii.
Bologna - hostel


Obiad z Norweżką, którą poznałam w hostelu w Bolonii

czekając na pociąg na trasie : Bolonia - Florencja

Ten list dostałam od dziewczyny, która pracowała jako hostessa na dworcu w Bolonii. Powiedziała, żebym odwiedziała bar w którym pracuje jej koleżanka i przekazała info. "Traktuj dobrze Eweline. Przesyłam buziaka z Bolonii. Federica x"
    Czy wyjeżdżać na praktyki ( nauczycielskie) za granicę ?!

    Tak! Nawet jeżeli nie znacie języka danego Państwa ( nie mówię tu o angielskim). To jest skok na głęboką wodę, a przełamywanie tego typu barier to naprawdę coś mega satysfakcjonującego. Jeżeli zastanawiacie się czy uczestniczyć w programie Erasmus + ( i nie tylko) jako  stażysta to odrzućcie obawy i śmiało wysyłajcie pytania i aplikacje do interesujących Was firm. To naprawdę wielka szansa i gwarantuję, że nawet jeśli będziecie mieć chwile słabości w trakcie odbywania praktyk, to będą one pojawiać się rzadko , a cały wyjazd w przyszłości mocno zaprocentuje. Na pewno masa osób będzie skłonna Wam pomóc, zainteresuje się Waszą osobą, tylko nie możecie bać się prosić o pomoc.
    Ja żałuję tylko jednego, że po powrocie jeszcze nie miałam szansy zapisać się na język włoski, a niestety już sporo zapomniałam. Może Wy mi polecicie jakąś szkołę językową w Warszawie ? Interesuję mnie język włoski, ewentualnie hiszpański i oczywiście przystępne ceny. ;)

4 komentarze:

  1. Interesujący wątek. Chociaż mnie, jako pedagoga, temat ten bardzo dotyczy, to jakoś mam tyle do zrobienia w Polsce, że jeśli nie w celu czysto turystycznym to pewnie tak prędko nie wyjadę :)
    Wspaniały miałaś wyjazd! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, :)

    Uważam Twojego bloga za bardzo interesującego i w pełni podziwiam Twoją pracę. Dlatego nominowałam Cię do Liebster Blog Award. O co chodzi z tą nominacją? Z czym się to wiąże? Odpowiedzi na te pytania odnajdziesz wchodząc w poniższy link
    http://zmaganiaaris.blogspot.com/2015/11/podroz-do-mojego-wnetrza.html

    Zapraszam do zabawy!
    Pozdrawiam
    Puella Aris

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeny oczywiście że jechać!!!! Świetna przygoda, doświadczenie, nauka języka :)

    OdpowiedzUsuń